Sklep w Internecie - od czego zacząć
Handel w internetach
Czy handel w internecie nadal się opłaca? Kiedy się opłaca? Co sprzedawać?
Gdzie sprzedawać? Jak to wygląda po Brexicie?
I czy to w ogóle jest jeszcze
dla „normalnych ludzi” ?
Jeśli masz takie (i podobne) pytania — to odpowiem tak: to zależy.
Bo e-commerce może być jak bankomat — ale może być też jak „wtopomat”. Możesz zarabiać ogromne pieniądze praktycznie bez ograniczeń, bez przysłowiowego sufitu. Ale równie dobrze możesz dokładać do interesu, czekając na „lepsze jutro”… tylko że często bywa tak, iż to „lepsze jutro” nigdy nie nadchodzi. Czy taki handel jest trudny? Jeśli chcesz sprzedać 3 rzeczy tygodniowo — nie. Jeśli chcesz sprzedawać dużo, skalowalnie i powtarzalnie — dla początkującej osoby: TAK. A dla nas? Dla AItronix? Krótko — nie. I już tłumaczę dlaczego.
Jeśli chcesz sprzedawać tak, żeby to miało sens (czasem nawet bardzo duży sens), to zwykle wchodzisz w kilka światów naraz: Amazon, eBay, własny sklep (bo prowizje są nieporównywalnie niższe), Google Shopping, social media, reklamy, opinie, dostawy, zwroty…
A potem zaczynają się „drobiazgi", które zjadają dzień:
- brand (na Amazonie często podstawa),
- kody kreskowe i GS1, jeśli wchodzisz w poważniejszą sprzedaż,
- płatności: karty, PayPal, Apple Pay/Google Pay, czasem Amazon Pay — zależy od kanału,
- po Brexicie — jeśli wchodzisz w wysyłki poza UK/EU: cło, VAT, progi, dokumenty (i to się lubi zmieniać),
- wymagania platform: formaty zdjęć, tytuły, parametry, opisy, polityki, zgodność z prawem,
- i najważniejsze: czas — bo tego nie da się „ustawić raz i zapomnieć".
No i teraz klucz: nie będziesz przecież wklepywać produktów ręcznie w pięciu miejscach, poprawiać stanów magazynowych w Excelu, odpowiadać na wiadomości w trzech aplikacjach, a potem jeszcze myśleć o marży, towarze, dostawcach i strategii.
Dlatego e-commerce, który zarabia, opiera się na dwóch rzeczach: systemie i automatyzacji.
No i w tym wszystkim przydałoby się „zatrudnić" AI przecież!
E-platformy
Na rynku jest kilku dużych graczy. Jedni to globalne potęgi (Amazon, eBay), inni działają bardziej lokalnie
(np. Facebook Marketplace, Vinted, Nextdoor). Na jednych lepiej sprzedają się rzeczy nowe, na innych używane,
a na jeszcze innych — rękodzieło i produkty „premium”.
Przeanalizujemy więc głównych graczy i podpowiemy:
gdzie, co i jak?.
Gdzie sprzedawać — i jak to dobrze zrobić
Sprzedaż w internecie to dziś znacznie więcej niż „wystawić ogłoszenie i czekać”. To ekosystem platform, z których każda działa inaczej, wymaga innego podejścia i daje różne rezultaty — w zależności od tego, co sprzedajesz i jak to robisz.
Amazon to globalna maszyna sprzedażowa — potężna, ale wymagająca. Jeśli wejdziesz dobrze (własna marka, nisza, dopracowana oferta), możesz sprzedawać w skali, o jakiej inne platformy nie marzą. Ale bez strategii łatwo utknąć w wojnie cenowej i opłatach, które zjadają marżę szybciej, niż myślisz.
eBay to klasyk — nadal skuteczny w niszach, używanych przedmiotach i kolekcjonerce. Platforma zmieniła się przez lata i jest mniej przyjazna niż kiedyś, ale w odpowiednich kategoriach wciąż potrafi dobrze zarabiać.
Social media (Facebook Marketplace, Instagram, TikTok) to szybki zasięg i bezpośredni kontakt z klientem. Możesz testować produkty, budować markę i generować sprzedaż praktycznie od ręki — ale bez systemu łatwo utopić się w chaosie wiadomości i pytaniach bez zakupu.
Platformy niszowe (Etsy, Vinted, Depop, Reverb, Discogs i inne) to dopasowanie zamiast walki z masową konkurencją. Kupujący przychodzą z intencją, a Ty możesz mieć mniejszą konkurencję i lepszą marżę — jeśli trafisz w odpowiednią kategorię i dobrze ustawisz ofertę.
A własny sklep online? To najbardziej opłacalny model w dłuższej perspektywie. Pełna kontrola, brak prowizji, Twoja marka i Twoje relacje z klientami. Rozwija się wolniej niż marketplace’y i wymaga ruchu z zewnątrz (reklamy, social media, content), ale daje stabilność, wyższą marżę i realną niezależność.
W praktyce najlepiej sprawdza się model, w którym własny sklep jest centrum całego systemu, a pozostałe platformy pracują na jego rzecz — kierując ruch, budując rozpoznawalność i generując sprzedaż w wielu miejscach jednocześnie.
Każda platforma ma swoje mocne strony — klucz to wiedzieć, którą wybrać, jak je ze sobą połączyć i jak zautomatyzować proces, żeby nie tonąć w chaosie zarządzania pięcioma miejscami naraz.